Podczas owego sobotniego spaceru zgubiłam się z 30 razy. Oczywiście wędrowałam z mapą, ale moje problemy z orientacją w przestrzeni są naprawdę duże. Palermo ma setki maleńkich uliczek, które doprowadziły mnie do straszliwej dzielnicy… Nagle moim oczom ukazał się bród, smród i ubóstwo w jednym. Trafiłam między obskórne, zrujnowane budynki, bez szyb i drzwi, z powiewającymi szmatami i walającymi się wszędzie śmieciami. Wyglądało to jak typowa dzielnica narkomanów i morderców, którą widziałam tylko w filmach. Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że kiedykolwiek znajdę się w takim miejscu… Na szczęście szybko udało mi się stamtąd uciec. Później wszyscy się dziwili, że wróciłam cała, z dwoma nerkami i bez kosy w brzuchu.
Przerażające jest centrum Palermo w sobotnie wieczory, bo nagle na ulice wychodzą Justiny Biebery i Hannahy Montany. Na głównych ulicach pełno jest tego typu młodzieżówki. Piękne Teatro Massimo i Teatro Politeama obsiada ta szarańcza i wtedy naprawdę lepiej uciec za miasto, albo zaszyć się gdzieś z butelką wina. Na szczęście w inne wieczory można spokojnie spacerować, bez obaw spotkania tych słodkich nastolatków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz